Bo przecież wszyscy mają te karty sportowe i opiekę medyczną…
Benefity pracownicze w dzisiejszych czasach to coś więcej niż „dodatek” do pensji - to jedno z tych narzędzi, które potrafi wpływać na pozytywną atmosferę w pracy, jak i sprawić, że powroty do biur - tak mocno wybrzmiewające dziś w firmowych kuluarach - okażą się dla ludzi po prostu łatwiejsze.
Niestety, odnoszę wrażenie, że sporo firm wciąż podchodzi do tematu na zasadzie „im więcej, tym lepiej" - upychając w ofertę świadczeń wszystko to, co ma konkurencja lub o czym dostawcy wspominali na ostatniej HR-owej konferencji. Na prezentacji dla nowo onboardowanych z pewnością będzie wyglądało to świetnie. Pytanie jak dalece trafi to w rzeczywiste potrzeby zespołów.
Postawmy na jakościowy feedback.
Czasem zapominamy, że prosta ankieta, do której wypełnienia zaprosimy współpracowników, może być najlepszym benchmarkiem dotyczącym wpływu benefitów na satysfakcję i zawodowy life-work balance. Niejednokrotnie wyniki takiego badania jak i rozmowy przy kawie przynosiły więcej wartościowych wniosków niż benefitowe kółko -krzyżyk.
Pochylmy się przez chwilę nad tematem retencji.
Jej niski wskaźnik często oprócz sytuacji na rynku pracy związany jest z sytuacją wewnętrzną w przedsiębiorstwie. Dowiedzmy się czego pragną nasi pracownicy.
U wielu z moich klientów zmiany w ofercie benefitowej przełożyły się na zmniejszenie rotacji Bo warto sprawdzać.
Zbadajmy o wydajność i produktywność zespołów.
Stawiajmy na konkret: sprawdźmy wydajność zespołów, którym wprowadziliśmy benefit typu dofinansowanie do szkoleń czy ciepłe posiłki w biurze. Jeśli wskaźnik idzie w górę: mission complete. Ja mimo upływu lat, wciąż wspominam mojego byłego pracodawcę, u którego każdego zimowego poranka czekało na mnie pyszne śniadanie i gorąca zupa. No pyszka!
Monitorujmy frekwencje i wykorzystanie benefitów.
Weryfikujmy, ilu pracowników rzeczywiście korzysta z konkretnych świadczeń. To najprostszy test na to, co faktycznie ma sens oraz czy wnoszą jakąkolwiek biznesową wartość. Bo jeśli pakiet “fit & wellness” kurzy się w kącie, wtedy warto przesunąć budżet na benefit mający realną wartość.
Cieszmy się z naszego zmotywowanego zespołu.
Kiedy więc decydujemy się na konkretne benefity, lepiej skupić się na jakości, a nie na ilości - odpowiednio dobrane świadczenia będą istotnym wsparciem, a nie tylko kolejną pozycją na liście. A jak bardzo firmy potrafią zaszaleć? Opieka dentystyczna dla czworonożnych przyjaciół, prosecco-bus zaparkowany na open office w każdy piątek czy dawka stresu ucząca odporności na niego samego: chyba nic mnie już nie zadziwi.
“Jeśli pakiet "fit & wellness" kurzy się w kącie, wtedy warto przesunąć budżet na benefit mający realną wartość”
Marcin Nowosad
Twórca marki HRMarcin
Konsultant Biznesowy | HRBP Manager